Kategoria: Poradnik z bycia

Poranek nad kawą

Budzik – 6 rano, poranki podobno są ciężkie. Czarna kawa i kromka suchego chleba, jeśli żołądek nie zdąży się przewrócić ze szczęścia na drugą stronę. Lista rzeczy do zrobienia przygniata tak bardzo, że może przyprawić o mdłości lub zawroty głowy. Najważniejsze, żeby wstać i zacząć coś robić. Żeby przetrwać poranek, należy przerwać myślenie i postawić się do pionu. Żadnych pięciu minut, żadnej kurwa drzemki. Jeszcze […]

Dlaczego nie będzie ze mnie popularnej bloggerki z kanap śniadaniowych ?

Zasadniczo prosto. Bardzo dosadnie. Przekaz idealny. Ponieważ –  Nie umiem blogów, ani blogerów. Nie to, że ich nie lubię czy coś, tylko nie potrafię. Najbardziej śmieszy mnie fakt, że mam bloga ( chociaż sama nazwałabym go przylądkiem dobrej głupoty), bo czytam inne blogi i już wiem, że jeśli ja coś zrobię, to na bank zrobię to brzydziej. Stąd nazwa. […]

Jak zostałam cyrkowcem na własnym podwórku

Obudziłam się dziś z dziwnym wrażaniem, coś jakbym cofnęła się w czasie, mieszkała w moim rodzinnym domu i były wakacje. Te dzikie wakacje, na które się zawsze czeka. Nie te teraz, przed komputerem lub na tablecie. Te z lodem Oskarem za złotówkę oraz zgrają przyjaciół pod pachą. I to doznanie, jakoś tak przez przypadek przypomniało mi […]

Decyzje (nie)podjęte podczas siedzenia w pluszowym fotelu

Siedzę na ogromnym pluszowym fotelu, wgniatam się w niego tak mocno, że czuję na plecach drewnianą konstrukcję. Na moich kolanach leży rozładowujący się laptop. I tak się zastanawiam, czy kiedy bateria w końcu padnie, przynieść zasilacz, czy może udać się już w okolice biurka. Myślę. Obsuwam się. Już na pół leżąco siedzę w oczekiwaniu na stosowny moment. Piszę, patrzę, piszę, czytam, kontempluję. […]

Podejmiesz ryzyko?

Jeszcze tego nie wiecie, ale mam świra na punkcie science-fiction, thrillrów  i horrorów. A jak do tego dojdzie obsesja na punkcie Anthony’ego Hopkinsa, to jestem udupiona na maksa. Stąd zachęcona przez internety obejrzałam właśnie cały „Westworld”. Zapytacie jak? Skoro wczoraj był 1 stycznia, dla większości to dzień z kacem. Mnie się udało wyjść z tego […]

Najlepszą obroną jest…

Ubiegły tydzień nie należał do udanych, w żadnym stopniu. Niby idą święta, niby wszyscy się cieszą, kupują bombki, świecą lampki, spisują listy, robią zakupy, a ja? Ja nienawidzę grudnia najbardziej na świecie. Nienawiść ta jest uzasadniona i z każdym rokiem tak jakby przybiera na sile. Stwierdziłam ponadto, że jest to nienawiść odwzajemniona. Dlatego pomyślałam, że może […]

ZŁY DZIEŃ. POTRZEBNE SAM NA SAM Z…

Miałam zły dzień. Naprawdę zły dzień. Który zapowiadał jeszcze gorszą noc. Więc siłą rzeczy, stał się przyczyną do pewnych rozważań, na temat tego, co człowiekowi od czasu do czasu jest potrzebne, w tym bestialskim ekshibicjonistycznym świecie. Niemniej jednak nie mogę nazwać się pokraką, ponieważ kryje się we mnie duży zapas zaradności, często mam obok siebie rzeczy na […]

Sokrates, choinka i mania niechcenia

Może wygodniej jest robić normalne rzeczy, takie jak jedzenie, spanie, załatwianie wszelkich swoich potrzeb. Możliwe, że czytanie etykiet szamponów w kiblu także wydaje się normalne – albo przynajmniej takie było przed erą wybuchających smartfonów. Może człowiek nie potrafi istnieć bez zastanawiania się, wciąż musi czegoś szukać, czegoś lepszego, doskonałego łamane na niezwykłego, a i tak […]