Przemyślenia nad kromką chleba

Życie nie boli ani trochę

Im jestem starsza, tym mniej romantyczna ze mnie jest istota. Kiedyś napisałabym jakiś wiersz o bólu istnienia, o sercu złamanym, krwawiącym i przede wszystkim świecie niesprawiedliwym. Dzisiaj wiem, że po prostu problem NIE polega na tym, że życie jest do dupy i że zajebiście boli.  Problemem jesteśmy my, a rzecz w tym, że nieustannie się wkurwiamy.

Zamiast skupić się na życiu, egzystujemy na nieustającym wkurwie. A przecież bywają poranki kiedy chce się zarzygać sąsiadów i zadźgać ich stale szczekające do niewidzialnych intruzów psy. Są dni , gdy podróżuje się rowerem do sklepu, a tam facet w kolejce za głośno przeżuwa gumę i chrząka, po czym zaczyna czyścić okulary i rozpychać się łokciami, tak że nie możesz się skupić czy kupiłaś wszystko. Jak już się wreszcie skupiasz, nadchodzi Twoja kolej – i co to miałaś, taaa masło, chleb i co dalej? Są dni, gdy masz dzień wolny, ale w domu wszyscy nagle Cię potrzebują, wszystko się sypie, głośno jak w jakiejś knajpie, podczas gdy ty próbujesz się wyczyścić umysł, przed 10 dniami tyrania w robocie. Jasne. Masz to jak w banku.  W końcu zamykasz się w czterech ścianach by mieć chwilę świętego spokoju, a potem na czacie wysyłasz przyjacielowi ikonkę smutnej kupy. Czasami tak jest.

Naprawdę nie ma co się roztkliwiać, wszystko da się ogarnąć. A jak się nie da, to po co dawać się tak zwariować. Musiałam przejść pewną granicę wieku, by zrozumieć, że życie nie boli ani trochę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *