Przemyślenia nad kromką chleba

Ostatnia historia o niczym

Stało się. Zapadłam się pod ziemię na całe miesiące. Tak to jest, jak człowiek żyje bardziej pracą niż życiem.  Nie można być gołosłownym, szczególnie jeżeli chciałoby się prowadzić własnego bloga. Gołym nie można być również na większości nadbałtyckich plaż. Gołym nie można być teraz w Tatrach. A jeżeli już mowa o polskich górach, to można z nich przywieźć wiele wspomnień, od kilometrowych kolejek do wjazdu na Kasprowy, po tabuny turystów na Krupówkach, przez góralskie okrzyki sprzedawców oscypków. A wszystko to w rytmie hitu Miłość Miłość w Zakopanem, polewamy się szampanem. Albo hitów tamtego lata, i lat z innych lat, a może i zim. Nieistotna pora roku, miesiąc, dzień. Wróciłam nie z nad morza, nie z gór, wróciłam do życia życiem. Jestem.W końcu jak powroty – to powroty.

Jestem i od jakiegoś czasu nachodzi mnie myśl, że trzeba zrobić porządek. Ze swoimi planami i działaniami, ze swoim otoczeniem czy w swoich relacjach z innymi ludźmi, czyli we wszystkim tym, co nazywam „moje”. Jeszcze do niedawna, o dziwo, bałagan w  głowie mi nie przeszkadzał, bałagan w mojej głowie mnie definiował, ale dzisiaj stał się nie do zniesienia. Zaczęłam sobie patrzeć na ręce, przyglądać się sobie podejrzliwie. I zabieram się do porządków. Ktoś zauważył, że najlepszy sposób na porządek wokół to nierobienie nieporządku. Rzecz jednak w tym, że to raczej niemożliwe, bo nawet jeśli sami bałaganu nie robimy, to robi się on sam z siebie. I u mnie to się całkowicie sprawdza.  To trochę tak, jak w ogrodzie – nawet codzienne usuwanie chwastów nie uchroni go przed nowymi. Wyrosną tak czy siak i będzie lipa.

I nie naszło mnie na takie rozmyślania pod wpływem nowego roku. Bo mówi się przecież Nowy Rok, to nadzieja na Nowe. NOWE, które dla każdego może mieć inny smak: lepszej pracy, nowej miłości, przypływu pieniędzy, lepszego zdrowia, dalekich podróży. Nowy rok – symbol początku – który skłania do podejmowania postanowień i zobowiązań, w oczekiwaniu na pomyślność losu. Z pewnością, jest to bardzo dobra okazja na tego typu rozważania, ale rzecz jasna – miałam pisać  o bałaganie, a wyszło nieco nostalgicznie i przygnębiająco, wyszło jak zwykle.

Cóż, niemniej jednak prawda jest taka, że mija styczeń, potem luty, przyzwyczajamy się do nowej daty i orientujemy się, że to już nie jest nowy tylko zwykły stary rok, a życie wygląda analogiczniee jak w poprzednich latach.  Podobnie jak z nieporządkiem w mojej głowie, niby chciałabym co nieco uprzątnąć, ale całkiem dobrze żyje mi się w moim małym chaosie.  Nie bez przyczyny wielcy uczeni mówią, że jedno jest potrzebne drugiemu.

 

Amen.

E.H

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *