Poradnik z bycia

Poranek nad kawą

Budzik – 6 rano, poranki podobno są ciężkie. Czarna kawa i kromka suchego chleba, jeśli żołądek nie zdąży się przewrócić ze szczęścia na drugą stronę. Lista rzeczy do zrobienia przygniata tak bardzo, że może przyprawić o mdłości lub zawroty głowy. Najważniejsze, żeby wstać i zacząć coś robić. Żeby przetrwać poranek, należy przerwać myślenie i postawić się do pionu. Żadnych pięciu minut, żadnej kurwa drzemki.

Jeszcze raz. Poranki podobno są ciężkie, poniedziałki są porankami tygodnia. Właściwie lubię poniedziałki. Pierwszy dzień tygodnia bezlitośnie przypomina, co nie wyszło w zeszłym, czego nie doprowadziło się do końca. To moment rozliczenia i zwykle wychodzimy na minus, ale to także ten moment, kiedy można spróbować od nowa. Podobno. Właściwie, to nigdy nie rozumiałam – i nie rozumiem nadal – fenomenu złych poniedziałków. Ze wszystkich dni najbardziej lubię czwartki. Nie wiąże się to jednak z żadną magiczną historią – ot, czwartek to ładne słowo, które przyjemnie jest wypowiadać.  Wracając jednak do tych nieszczęsnych poniedziałków. Dziś napiłam się kawy pierwszy raz po kilku tygodniach przymusowego odwyku, który dla takiego kawosza, jak ja był zdecydowanie mało przyjemnym  doświadczeniem. Stąd zastrzyk aromatycznego naparu zmobilizował mnie do czegoś, co jest dla mnie tak pokręcone, jak jelito cienkie.  Bez opowiadania smutnej i przygnębiającej historii, przejdę od razu do wniosków.

Nad tą kawą zrozumiałam, że w naszym życiu dochodzimy do takiego punktu, w którym zdajemy sobie sprawę, że niektórzy ludzie nie zasługują, by w tym życiu być, i decydujemy się ich w jakiś sposób pozbyć. Możecie to nazwać egoizmem, samolubstwem lub jeszcze innym terminem medycznym. W sumie nie obchodzi mnie to. Mam swoje powody, by prezentować takie właśnie stanowisko.

Pierwszy i najważniejszy, według mnie oczywiście. Nie mylcie mojej osoby z kołczem od dupy. Życie, którym żyjesz, jest tylko i wyłącznie Twoje. Zasługujesz na to, by być w nim szczęśliwym człowiekiem. Dlatego, jeżeli ktoś robi tak, że bez przerwy jest Ci przykro, to masz prawo, by taką osobę ze swojego życia wykopać.

Po drugie, każdego dnia spotykamy rzeczy/ludzi/sytuacje, które Nas kształtują. Wszyscy dorastamy swoim tempem dlatego, trzeba pozwolić sobie dojrzeć i pozwolić dojrzeć innym. Im więcej w życiu doświadczamy, tym bardziej dojrzewamy (chociaż bywają tacy, co robią to zdecydowanie na odwrót). Czasami jedynym sposobem jest kubeł zimnej wody na łeb.

Po trzecie, choćbyśmy najbardziej na świecie chcieli pokazać innym ludziom „prawidłowe” ścieżki życia, prawda jest taka, że każdy idzie własną i dobre rady ma w dupie, więc trzymanie się siebie nawzajem, kiedy nie ma z tego żadnego pożytku jest zwyczajnie głupotą.  A  już totalną abstrakcją jest ratowanie ludzi na siłę, jak się kurwa nie sparzysz, to nie będziesz na przyszłość wiedzieć, żeby nie wsadzać łap tam gdzie nie trzeba. Proste.

Po czwarte, możesz mieć na kogoś dobry wpływ, ale to on musi go zaakceptować i wprowadzić do swojego życia. Na siłę to można gwoździe wbijać. Bo wiadomo jak bywa, człowiek  te gwoździe w deskę…tylko że deska pod naciskiem pęka.

Reasumując. Jeżeli jeśli nie zgadzasz się z czyimś zachowaniem wobec Ciebie – powiedz, że nie chcesz w tym uczestniczyć. To takie proste. Nie musisz poświęcać siebie, by innym było lepiej. I inni także nie muszą tego robić względem Ciebie! Wszystko działa w dwie strony, jeżeli jesteś nieczułym chujem, albo wredną suką, to dla mnie jest oczywiste, że ktoś może Cię na zbity ryj ze swojego życia wyjebać. I ogólnie vice versa i sajonara. Wiem, wiem. Kiedy ktoś od nas odchodzi, nasz świat nagle przestaje istnieć, a życie na krótką chwilę się kończy, jakby ktoś uciął je w nieodpowiednim miejscu sekatorem. A potem trzeba zacząć wszystko od nowa. A nowe zawsze jest lepsze od starego.

Ps. To nie fajerwerki kształtują nasz charakter, tylko momenty, gdy petarda wybucha nam w rękach upierdalając połowę palców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *