Poradnik z bycia

Dlaczego nie będzie ze mnie popularnej bloggerki z kanap śniadaniowych ?

Zasadniczo prosto. Bardzo dosadnie. Przekaz idealny. Ponieważ –  Nie umiem blogów, ani blogerów. Nie to, że ich nie lubię czy coś, tylko nie potrafię. Najbardziej śmieszy mnie fakt, że mam bloga ( chociaż sama nazwałabym go przylądkiem dobrej głupoty), bo czytam inne blogi i już wiem, że jeśli ja coś zrobię, to na bank zrobię to brzydziej. Stąd nazwa. Dlaczego brzydziej?  – Bo jestem sobą.  I jakoś nie bardzo boli mnie fakt, że coś mojego nie wbija się w ramy innych.

Wniosek ten stąd, ponieważ natrafiłam na mój stary dziennik zapisany pokracznym pismem nastolatki. Poczytałam go i naprawdę chciało mi się śmiać. Nie zaprzeczę, ale niektóre przemyślenia były całkiem sensowne, inne tchnęły dramaturgią, kolejne zaś były zbyt optymistyczne, coś jakbym się nawąchała kleju. Mówi się, że papier przyjmie wszystko i cały ten zlepek słów to właśnie ja. Zwyczajnie bez tej pięknej otoczki.   Nie umiem inaczej.

Aktualnie w sieci są same piękne rzeczy. To wszystko wygląda tak bardzo idealnie, że aż chce się krzyczeć –  HEJ JAK TY TO ROBISZ? SKĄD BIERZESZ TE ŁADNE OPOWIEŚCI? czasami to aż zazdroszczę tego innym, mówiąc sobie pod nosem – że też ja na to nie wpadałam.  Tylko, że potem przychodzi szybki zwrot, otrzeźwienie. Nie piszę tego z przekąsu, po prostu ja w kieszeni mam same głupie historie, które owszem nauczyły mnie wiele, zrobiły ze mnie takiego człowieka jakim jestem teraz, ale ogólnie to muszę przyznać, że ze mnie taka dupa jest.

Dokładnie.  Bloga założyłam po to, żeby mieć gdzie być tą dupą właśnie. Nie myślałam o tym, by być sławną bloggerką z milionem wyświetleń.  Nie polecę ci lakieru do paznokci czy olejku do pielęgnacji brody , bo raz że mnie to śmieszy, a dwa że nie mam brody.  Dzieci nie posiadam i też nie umiem, więc parenting odpada. Ubrać też za bardzo się nie potrafię, bo zawsze podoba mi się zupełnie coś innego, niż prezentuje aktualny sezon. Nie zrobię posta, jak powinnaś pielęgnować włosy po zbyt intensywnym farbowaniu, najpewniej napisałabym Ci – żebyś se je obcięła. Boże, ja nie wiedziałam, że istnieje takie coś jak konturowanie twarzy, o konturowaniu wiem tyle ile nauczyła mnie nauczycielka na plastyce. No i dlatego myślę sobie, to co Ty potrafisz?  Bo blogi są z reguły o czymś.

I stanęło na tym, że umiem w sumie to nic szczególnego. Albo niewiele, w porównaniu do wszechstronności innych. Potrafię np., ochrzanić kogoś jak mnie wkurwi, wsiąść w autobus i pojechać do przyjaciółki, mówić bez sensu o polityce, kwestionować zasadność wszystkich pojebanych świąt, lać wodę bez sensu,  pić czasami, jak chłop. Gadać, śmiać się, być. Inspirować się innymi. Słuchać. Siedzieć długo na kiblu. Napisać wiersz na zawołanie, bo dusza boleć cudownie mnie potrafi. Przerysować obrazek, zrobić zakładkę do książki. Posmarować chleb masłem i posypać go solą, potem rozmyślać nad nim. Wstać o 5 rano, a potem dwie godziny leżeć bez celu i patrzeć w sufit. Pójść spać o drugiej w nocy, mieć spuchnięte oczy rano. Wyjść na piwo z przyjaciółkami i dostać słowotoku. W góry pojechać umiem i dostać tam orgazmu też. Gotować dla innych, nie dla siebie. Słuchać jednej piosenki dzień i noc. Jeździć rowerem do Maka. Moknąć o 1 w nocy. Doskonale umiem być zadowoloną z życia osobą, ale i smutną być potrafię. Jednej rzeczy tylko nie mogę się nauczyć – Pokazywania piękna, gdy ewidentnie widzę gówno. Ja wiem, że czasami i w kupie można ujrzeć bezkres cudowności. Ale tu nie poradnik pozytywnego myślenia, tu nie ma oszukiwania.  Tu ma być, jak jest.

Cóż, jeszcze przez kolejne dziesięć lat będę odkrywać pełny potencjał swojej osoby. Więc, gdy ta strona będzie jeszcze działać i będzie można czytać dalej moje wypociny, to z pewnością każdy przeżegna się lewą stopą. Będzie krzywo, ale przynajmniej przyjemnie.

Poza tym, kurwa, ja pierdolę i jebać – to moje przekleństwa. To bluzgi, których lubię używać. Chociaż są trzy słowa, których staram się nie wypowiadać, a dziś je napiszę. –  KIEDYŚ zniknę NA ZAWSZE i już NIGDY mnie nie będzie – ale zanim to się stanie pobędę tutaj jeszcze SOBĄ razem z Tobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *