Motywacja Poradnik z bycia

Jak zrobić z cytryny lemoniadę!

W życiu zdarzają się chwile, które potrafią wytrącić z równowagi nawet tych najbardziej spokojnych. Mają siłę wybić z rytmu i postawić pod murem, którego nie sposób przebić. Jeżeli przyjąć, że każde niepowodzenie jest rodzajem dziennika pokładowego czasu sztormu – to mamy co czytać. Stale popełniamy błędy, ale na szczęście potrafimy się uczyć, w myśl zasady „co los zrządził, tym człowiek musi zarządzić”. Porażki, chwile zwątpienia, klęski, przegrane, bez względu jak to nazwiesz, są wpisane w naszą codzienność. Nie sztuką jest odnosić sukces za sukcesem. Sztuką jest wyciągnąć wnioski i iść dalej. Znam tak wielu ludzi, którzy od miesięcy, a nawet lat walą głową w ten nieszczęsny mur zbudowany z własnych ograniczeń, a co dziwi mnie najbardziej- cały czas zadają sobie pytanie – dlaczego stoją w miejscu? Tu potrzebna jest zmiana nastawienia, potrzebne jest otwarcie się samego siebie na panoramę możliwości, bo któregoś pięknego, słonecznego dnia, tak słonecznego jak dzień na Jamajce, zrozumiesz, że przespałeś życie zamiast go wygrać.

 Ja, Ty, My, Wy i Oni – to dotyka każdego

Każdy z Nas zastanawiał się choć raz, od czego zależy jego szczęście. Fascynujące jest to, że jeśli zadasz to pytanie kilku bliskim Ci osobom, od każdej dostaniesz odmienną odpowiedź. Moi rówieśnicy być może mają podobne marzenia, może nawet podobne problemy- choć idę o zakład, że każdy zupełnie inaczej do tego podchodzi, punkt widzenia zależy przecież od punktu siedzenia. Dla moich rodziców z kolei, sukces dotyczy innej sfery życia – związana jest ona z samą rolą rodzica, kiedy dzieci już wylatują z gniazda. Staruszek, który ma bliżej tam niż tutaj, patrzy na swój dorobek z odległej perspektywy, patrzy na doświadczenie, które zdobył. Wreszcie wracając do nas, pokolenia Epoki Herosów, przystępujemy każdego dnia do wyścigu, bierzemy sobie do serca każde, nawet najdrobniejsze potknięcie, i pomimo tego doświadczamy wrażenia, że wszyscy wokół nas dostają to, czego chcą, a my nadal gramy w ciuciubabkę. Nic bardziej mylnego i trafnego zarazem. Kto tego nie doznał, kto nigdy nie grał – niech pierwszy rzuci kamień? (lajk, kciuk, bluzgi, cokolwiek)

Sztuka latania

Żyjemy w społeczeństwie osiągnięć. Jednak, żeby Was nie oszukać, mam na myśli osiągnięcia w każdej możliwej dziedzinie, nawet w pluciu na odległość, chociaż na przykład ja tu ewidentnie poległam ( w gimnazjum mój ówczesny chłopak uczył mnie jak się pluje, wyszły z tego tylko ocharane spodnie, nie Jego a Moje). No, ale skoro już kolekcjonujemy swoje osiągnięcia, nie możemy się dziwić, że jesteśmy zobowiązani bronić swojego wizerunku siebie, jako kogoś w zasadzie bezbłędnego. Przykładów takiego myślenia jest wiele, ot nawet stojąc w kolejce po kebaba na krakowskim rynku można spotkać Doskonałość w każdym kurwa calu.  Nakreślę szybciutko. Kolejka do pięknej drewnianej budki z fast foodem i ja głodna jak wilk, bo po piwie jest tak zawsze. Jak mus to mus, więc stoję.  Przede mną mężczyzna w świetnie skrojonym garniturku, którego obsługuje nieco roztargniona ekspedientka. Myślę, może ma zły dzień? każdemu się zdarza. A Pan co? No! głośno piętnuje jej uchybienia. A to cebuli za mało, sosu zbyt dużo, mięso jakieś takie nie fajne. Im bardziej darł japę, tym ona więcej błędów popełniała. Klient co jakiś czas odwracał się w moją stronę, jakby szukał u mnie wsparcia dla swych jęków niezadowolenia.  Kurde, – facet poluzuj sobie majty, myślę…i zasadzie zapytałam – Pan nigdy nie popełnia błędów? Udzielił błyskawicznej odpowiedzi – Oczywiście, że nie! Oj! chyba te majty odcięły mu dopływ tlenu do mózgu. Uśmiechnęłam się tylko do dziewczyny, która zaczęła mnie obsługiwać i która wyraźnie odetchnęła, po odejściu niezadowolonego Pana. Kebab był przepyszny i tak duży, że nie zjadłam całego. Co historia kebaba ma do tego? Właściwie tylko tyle, że mylą się zawsze inni – nie My. Prawdą jest, że robi to każdy, bez wyjątku.  Nie nauczysz się latać, dopóki nie zrozumiesz, że te błędy wzmacniają Twoje skrzydła, im bardziej się ich wypierasz –  na mniejszą wysokość wzlecisz.

Jak spadać, to ze szczytu

Nawet najczarniejsza chmura ma srebrne brzegi.  We wszystkim chodzi o to, żeby umieć się określić. Odszukać złoty środek, podążać w określonym kierunku. Nie jest to łatwe szczególnie na początku, ale czy dostajesz gwarancje, że cokolwiek jest proste? Na swojej drodze zawsze spotkasz ludzi, którzy będą mówić Ci jak masz żyć. Jedyne, co możesz zrobić to ich wysłuchać i wiedzieć,że nie ważne ile razy zaliczasz glebę, ważne z czym się z niej podnosisz. Jeśli boli, to znaczy, że jesteś na właściwej drodze- jeżeli coś jest proste i łatwe, to jest też mdłe i przelotne. Szybki sukces to regres, który zatrzymuje czas. Dlatego wyzwanie rodzi wyzwanie, aż do samego końca- tylko życie z celem ma sens. Upadki ze szczytu zawsze są bolesne, tak samo jak upadki z krzesła.

Nigdy się nie zatrzymywać!

Zbłądziłeś w życiu wiele razy, wiele razy się potknąłeś, obiłeś twarz, ręce czy kolna. Wstawałeś, chociaż bywało bardzo ciężko. Coś robiłeś, bo ktoś kto nie robi nic – nie błądzi. Jeżeli dokądś zmierzasz, na pewno nie jeden raz się potkniesz, upadniesz, może nawet przy sprzyjających wiatrach – wybijesz zęby.  Zawsze jednak dostaniesz wybór : albo leżeć i rozpamiętywać, że coś Ci nie wyszło, albo wstać i potraktować porażkę jak bolesną, ale cenną lekcję. Jak cytrynę. Kwaśny to owoc, nawet bardzo, za to zasobny w witaminy. Zawsze można zrobić z niego lemoniadę, prawda?

Enjoy my people!

photo: strecosa / www.pixbay.com/pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *