Motywacja Przemyślenia nad kromką chleba

Idea zrodzona z Pieprzenia

Jestem ofiarą własnego losu. Mój umysł to zaiste sprytna bestia, zawsze muszę szukać sposobu żeby go zadowolić. Zaczynam pisać PIERWSZY wpis po raz chyba tysięczny i po raz tysięczny pierwszy – kasuję go, dlatego całkiem urokliwy proces opracowywania niniejszego bloga, to pasmo dokonywania wszechobecnych zmian. Wiadomo, jak ciężko jest odrzucać idee, niemniej jednak nie wiem ,czy moja chociaż w jednym procencie jest słuszna, ale koniec z kasowaniem tych niemiłosiernie długich ciągów zdań! – przyrzekam. Ale od początku.

Historia zaczyna się banalnie. Jakiś czas temu założyłam na fejsie stronę poświęconą mojemu drugiemu ja – mianowicie umieszczałam na niej swoje liryczne westchnienia o tematyce szeroko pojętej egzystencji . Wielkie było moje zdziwienie, kiedy strona zaczęła się podobać, lajki sypały się niemal jak prezenty z mikołajowego wora, a moje ego urosło do niebotycznych rozmiarów. Nie umniejszam rangi poezji i innego tego typu lirycznych rzeczy, aczkolwiek ludzie cierpieć najlepiej potrafią, stąd też podchwyciłam temat i umieszczałam co rusz pachnące nostalgią wpisy. Chociaż, jak myślę o tym teraz, to we mnie jest tyle nostalgii, co cukru w mojej kawie (od ponad roku nie słodzę!).

Ważne, że kciuki były w górze – w sumie, do czasu. Pewnej bezsennej nocy uświadomiłam sobie, że muszę to Pieprzyć. I tak zaczęła się moja wdzięczna idea stworzenia czegoś lepszego ( nie żeby tamto było gorsze), niż namawianie innych do romantycznych westchnień. Tak zrodziła się idea Zwyciężenia Życia, nawiasem idea zrodzona z pieprzenia.

Blog

Tu zaczynają się – schody. Nie chciałam zakładać bloga na powszechnie dostępnych platformach, bo wiele razy do tego podchodziłam – jak jest coś proste, za darmo i na wyciągniecie ręki, to bywa, że i zapał jest słomiany. Uderzyłam w wysokie tony. Pomyślałam, że kupię domenę i oczywiście miejsce w necie. Jak wiadomo ręka pieniędzmi nie śmierdzi, szczególnie jak jest się „bezrobotnym”, stąd poczyniłam owe wyżej wymienione kroki, by nie gdybać, a realnie zacząć działać.

Kwestie techniczne

Oczywiście byłam do nich nastawiona pozytywnie, jednak sytuacja przerosła mnie bodajże z dziesięć razy. O błogosławiony ten, kto wymyślił Tutoriale, a jeszcze bardziej błogosławiony ten, kto wymyślił jutuba, by ten pierwszy błogosławiony mógł tam zamieszczać swoje porady. Z pomocą tychże cudów dokonałam rzeczy możliwie niemożliwej! Już myślałam, że cała robota za mną, a tu okazało się, że nie mam pojęcia, co jeszcze przede mną. Wybór szablonu, rozmieszczenie itd. To chyba najgorsze, co przydarzyło mi się w internetowym świecie. Dobrze, że należę do tych kobiet, co lubią prostotę, bo byłoby kiepsko…chociaż w zasadzie, to i tak było. Ile ja się złaziłam stron, by znaleźć odpowiedni motyw? – to moje. Kusiły, a jak kusiły, to te płatne i najdroższe. Myślę sobie – niektóre idee potrzebują poświęceń. I ja poświęciłam – dobrze, że nie siebie, a pieniądze. Och pieniążki kochane kiedy Was znowu dostane – wciąż biegało po mojej głowie. Zaczęło biegać jeszcze szybciej, kiedy dwa razy z rzędu wzięło opłatę nie dając w zamian prezentu (motywu). Czułam się jakbym codziennie z rana zderzała się ze ścianą. Nie poddałam się, bo Herosi się nie poddają.

Toteż jestem tutaj, w dodatku nie sama. Dziś klasyka, czarna, parzona i zabójczo aromatyczna kawa. Mam wrażenie, że moja kochanka pobudziła od dawna nieużywane neurony, połaskotała zakończenia nerwowe. Czasami niewiele potrzeba mi do przekroczenia granicy euforycznego szczęścia, dodatkową satysfakcje stanowi, możliwość publikacji. Herosi będą o tym jak zwyciężać stare początki i nowe końce.

Do zwyciężania i czołem ! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *